Cześć Wam, zapraszam do przeczytania kolejnego kawałka opowiadania o losach przyjaciół, którzy przypadkiem, lub nie przypadkiem, trafili do Hogwartu.
Wszyscy udali się do dormitoriów. Szli za wysokim chłopakiem i blond włosą dziewczyną. Szeptali coś do siebie, a wszyscy inni pierwszoroczni rozmawiali pół głosem. Przeszli po schodach (oczywiście, standardowo, jeden z uczniów wpadł nogą na fałszywy stopień) i po jakimś czasie znaleźli się przed obrazem Grubej Damy, co zdziwiło parę osób. Zaczęły się podniecone szepty, które ucichły po chwili. Wszyscy wiedzieli, że ten obraz znajdował się tutaj parę lat temu, kiedy to sam Harry Potter chodził tu do szkoły.
- Drętwota- rzekł prefekt naczelny i po chwili portret odsunął się i zrobił miejsce, aby wszyscy weszli.
- Na lewo u góry znajduje się sypialnia chłopców, zaś na prawo dziewcząt. Tutaj jest miejsce spotkań, gdzie możecie porozmawiać, odrobić lekcje i tak dalej. Posiedźcie jeszcze chwilkę i udajcie się do łóżek, Wasze rzeczy już na Was tam czekają. Dobranoc- tym razem przemówiła dziewczyna, która, jak się okazało, miała na imię Sofia.
Prefekci usiedli na fotelach i zaczęli grać w magiczne szachy. Kaja i Ewa postanowiły udać się do sypialni, pogadać i wszystko obejrzeć. Ewa idąc spojrzała za siebie i zobaczyła, że Sztuczka i Agnieszka postanowiły spróbować swoich sił w grze w szachy, a chłopacy rozmawiali o kartach z czekoladowych żab- bardzo głośno.
Kaja i Ewa zobaczyły swoje rzeczy i podeszły do łóżek, obok których stały. Obok łóżka Kai siedziała wielka sowa śnieżna, podobna do tej, którą miał Harry Potter. Koło łóżka Ewy brykał wielki, koloru karmelowego kot, łasząc się do wszystkiego co napotkał i mrucząc. Obydwie podbiegły do zwierząt uradowane. Kaja od razu złapała za pergamin i z trudem, bo przyzwyczajona do długopisu, wyskrobała.:
Droga mamo i mamo Ewy!
Jesteśmy w Hogwarcie, nic nam nie jest. Będziemy pisać, wrócimy na Boże Narodzenie. Pozdrawiamy, Kaja i Ewa.
Kaja przyczepiła liścik do nóżki sówki, pogłaskała ją pieszczotliwie po głowie i dała znak, aby poleciała. Patrzyła się za nią aż zniknęła w mroku. Podeszła do Ewy i powiedziała o liście, Ewa natomiast zupełnie zapomniała, że nie było ich w domu od dwóch miesięcy i dotychczas nie dały żadnego znaku życia, a rodzice mogli już pogrążyć się w rozpaczy.
- Dobrze zrobiłaś- powiedziała po chwili.
- Aaaaa (ziewnęła), może już pójdziemy spać? Pójdę się umyć i już się kładę...
Powędrowała w stronę łazienki, a Ewa bawiła się z kotem.
Dobra, taki fragmencik ;d
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz