poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział 2: Tiara przydziału

 Hej, hej, heloł. ;d Jak tam Wam wakacje mijają? Czekacie na list z Hogwartu? Och, jak to by się chciało zwiedzić ulicę Pokątną... Na Przekątną bym NIGDY nie poszła...



 - Szybciej pirszoroczni, pirszoroczni!- nawoływał idąc szybkim krokiem Hagrid.
 Sztuczka, Ewa, Kaja, Agnieszka, Ewcia, Julia, Martyna, Kuba, Hubert, Wiktor, Weronika, Jasiu, Michał szli szybkim truchtem prawie biegnąc i ledwo doganiając Hagrida. Po kilku minutach tego wyjątkowego marszu, dotarli tuż przed Wielką Salę. Po chwili ujrzeli profesor McGonagall, z czego bardzo, bardzo się zdziwili, jakby zobaczyli ducha.
 - Pierwszoroczni, posłuchajcie mnie uważnie. Za chwilkę wejdziemy do Wielkiej Sali i odbędzie się uroczystości przydziału. Gdy wyczytam czyjeś imię, proszę podejść i usiąść na wielkiej ławie, a ja nałożę Wam Tiarę, ona przydzieli Was do domów.
 McGonagall zamilkła i otworzyła im drzwi do Wielkiej Sali. Tysiące par oczu zwróciło się ku pierwszorocznym, między którymi, gdzieś pośrodku znajdywali się bohaterowie. Spojrzeli w prawą stronę: siedziała tam szczupła i młoda kobieta, która, jak się okazało, nazywała się Katie Ollin i była dyrektorką Hogwartu. Obok niej, po jej prawicy i lewej stronie siedzieli inni nauczyciele. Jakiś starszy pan spojrzał się na Julię z niesmakiem, czego dziewczyna nie zauważyła.
 Dyrektorka wstała i przemówiła.:
 - Drogie dzieci! Miło mi widzieć tutaj Was wszystkich, szczególnie naszych nowych uczniów. Proszę wszystkich o spokój, dajmy głos Tiarze Przydziału- powiedziała to wszystko rześkim tonem, uśmiechając się zupełnie bez przejawu złośliwości, lecz w stu procentach naturalnie, jakby sprawiało jej to przyjemność.
 Wszyscy, również starsze klasy, zaczęły klaskać. Po chwili McGonnagal usadowiła Tiarę na długiej ławie, a ta zaśpiewała słodkim głosikiem piosenkę, jaką śpiewała wtedy, gdy Harry Potter miał być przydzielony do Gryffindor'u. Po chwili Pani Profesor od transmutacji zaczęła wyczytywać nazwiska uczniów. Parę osób dość trzęsło się idąc. Bohaterowie, wszyscy, zostali przydzieleni do Gryffindor'u, z czego bardzo się cieszyli. Usiedli przy stole gryfonów i po chwili na stołach pojawiły się przeróżne dania. Kaja sięgnęła po ciepłe i smakowicie wyglądające spagetti i nakładając sobie jedzenie mówiła:
 - Co to za dyrektorka? Jejku, szkoda, że nie poznaliśmy Doumbledor'a, co? Zabił go Snape, którego też nie poznaliśmy... Jaka wielka szkoda, że...
 - Profesor Ollin wydaje się miła, jak dla mnie nie udaje- wtrąciła Agnieszka.
 - Och, Aniesiu, brzydko tak przerywać, jak ktoś mówi!- Agnieszka skinęła przepraszająco głową.- Myślicie, że znajdzie się taki drugi Voldemort?
 - Miejmy nadzieję, że nie...- powiedział lekko zaniepokojony Hubert, przełykając kotlet.- Dyrektorka będzie, mówić, tsiii!
 - Nieee, coś Ci się zdawało, ona jeszcze je. Dobre to jedzenie, co?- rzekł Wiktor urywając kawałek wielkiej kromki pszennego chleba.
 Ku zdziwieniu wszystkich, pani Katie powiedziała tylko, aby udali się z prefektami do dormitoriów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz